ŻYWA GRANICA

Sytuowanie percepcji po jasnej stronie mocy.

Gdyby komuś przyszło do głowy gdzieś się zaszyć i mieć święty spokój ze Wszystkim, trudno o lepsze miejsce w Europie od portugalskiego pogranicza. Spędzałem na nim mnóstwo swojego czasu, pełen zachwytu i zadumy nad tym, jak łatwo mi tam było osiągać swój ulubiony stan świadomości. Dlaczego właśnie tam a nie gdzie indziej? Być może dlatego, że owo pogranicze w dużym stopniu zostawiono sobie. Jest wolne. Mało kto myśli o tym, coby tam zorganizować... Tęgie głowy tego świata, szczęśliwie wypluwają swój intelekt gdzie indziej. Nieogarnione bogactwa portugalskiego pogranicza, są jakby niewidzialne podczas przepuszczania przez wiodącą obecnie, konsumpcyjną wersję percepcji.

Dzięki brakowi napraw, zastany stan krajobrazu jest zwyczajnie idealny. Bajeczna kompozycja spokoju, piękna i kolorów. Rzeki, góry, drzewa, szumy - wszystko to przywodzi na myśl jakąś mitologiczną ziemię obiecaną ;) i budzi jak najlepsze emocje. Interakcja z otoczeniem natychmiast staje się magiczna. Drzewa zielenieją, słońce świeci jaśniej...;) świat jawi się ... tak, tak hehe bardziej schludnym, zadbanym i zrozumianym.

Jeśli za miarę wartości człowieka przyjąć (mi tak się czasem zdarza ;) zmianę jakości naszego odczuwania wynikającą z interakcji, to portugalskie pogranicze, mierzone tą miarą jest iście wybitne.

Każda interakcja z pograniczem pełna spokoju, radości, kreatywności - opływająca natchnieniem, budująca poczucie bycia, jest przepełnionym prostotą wykładem, o którego mądrość powinniśmy zabiegać, chcąc zrozumieć o co tu tak na prawdę chodzi!

Podążając tropem samoobserwacji z pogranicza zastanawiam się nad czymś ważnym, nad naszym wpływem na otoczenie, nad tym, czym je bombardujemy. My.... Ja i Ty oddziałujemy na siebie wzajemnie, i nie tylko my - podejrzewam, że wszystko co żyje (a może Wszystko, a może wszystko żyje - księżyce, planety - czy ich oddziaływanie nie jest przypadkiem dowodem pozaziemskiego życia? ) ma ową zdolność wzajemnego oddziaływania, która objawia się jakąś prostą, nie do końca mieszczącą się w obecnych trendach badawczych, wymianą energii - kto wie, czy właśnie ta energia, gdy odkryta nie jest łącznikiem Wszystkiego ;)

Być może jej charakter w jakiejś części kreujemy my sami, nasze intencje... proste działania, zwykle myśli, ich jakościowy charakter. Między Tobą a mną też jest jakby żywa granica i tylko od nas zależy czym ją wypełnimy. Pisząc o czymś, czytając, mówiąc, robiąc coś, oglądajac, rozmyślając... kto wie, czy nie stajemy sie ambasadorami tego, co przykłuwa naszą uwagę.

Nasze głowy zaczynają działać jak repeater sygnału. Żywiąc się lękiem rozsiewamy lęki. Myśląc o miłości - rozsiewamy miłość. Kto wie, czy właśnie nie tu - kierując postrzeganiem, - dokonujemy podstawowego wyboru między dobrem a złem....

Jesteśmy oddziałującymi na siebie energiami - interakcja z człowiekiem to ta sama interakcja co z naturą, dlatego, że człowiek (w przeciwieństwie do tego, jak czasem się czuje lub co mu się czasem wydaje) jest niczym innym jak częścią natury taką jak lasy, łąki czy wody... jest częścią całości. Budowanie takiej właśnie, holistycznej percepcji, wydaje się całkiem szlachetnym zajęciem dla szkół i wcale nie trudniejszym od niewiarygodnie banalnego, nacjonalisycznego zawężania horyzontów ;) bo traktowanie wszystkiego jak siebie samego! to tylko naturalna konsekwencja wizualizacji siebie jako Wszystkiego części.

Równolegle z myślą o człowieku, z jakiegoś doświadczalnie określonego powodu, zaczynają mną targać różne wątpliwości... I właśnie tu jest miejsce na pracę. Nie będę więć wlewać swych antropowątpliwości w ten tekst, uczynię swoją dzisiejszą percepcję a za nią ten wywód, wolnym od LĘKÓW? ZŁOŚLIWOŚCI? AMBICJI? PRZEKONAŃ, RACJI, ŻĄDZY? NIEPOKOJÓW? - na wzór tego pięknego miejsca bez udogodnień, którego energią żywie się pisząc te słowa. tak zrobię! a może wypluwać będę z siebie energię temu miejscu bliższą...