ŁOSIOŁ

Wielka ucieczka ...

Epizody z tego (fantastycznego rzecz jasna ;) filmu, który stał się właściwie deurbanizacyjnym teledyskiem, kręcone były w Afryce, w dolinie rzeki Omo a także w okolicach i samym mieście Szaszemenie, przy okazji spotkania z jednym z ostatnich, względnie dziko żyjących plemion - Mursi

Do spotkania dojść miało albo i nie miało w sposób naturalny, w kontraście do aranżowanych w tej okolicy objazdowych cyrków. Założeniem było zostać zaproszonym do wioski - nie się prosić ;) Znajomość miała mieć charakter kumpelski i przebiegać bez udziału pieniędzy. 'Problemów' przy zrealizowaniu tak założonego planu nie brakowało.... Chociaż, czy to były problemy? Warto tego typu perypetie traktować jako atrakcyjny element po stronie poznawania.

Lokalne gangi touroperatorów, współpracownicy lokalnych gangów, policja -trudno chyba powiedzieć z kim współpracująca hehe. Zatargi z dokumentami w tle, nocne, wielogodzinne, zakrapiane eskapady i trudne do doprecyzowania nieporozumienia z uzbrojonymi strażnikami dzikich wiosek. Zamierzone braki odpowiedzialności, odwodnienie, całkiem sporo błędów w antroponawigacji - to wszstko przydarzyło się Twórcom.

Sam film wiadomo - sto lat przed hollywood.. Wartka akcja, bystre dialogi, mesjański przekaz powrotu do korzeni, epopeja tak wielka, że aż nie chciało się nam jej robić... ale.. choć do dziś nie obejrzałem kręconych przez siebie materałów - wielkie dzieło skończone! - Michał Tyszka, Tomasz Kozieł w Afryce, Charles Denois na stołe montażowym.

Łosioł - zapraszam na projekcję!



Pozostałe teksty