ZA ZASPACEROWANIE
O pandemii i Europie klonów.
Jeśli są gdzieś jeszcze, może w trzecim świecie... granice państw, spowite kolczastym drutem,
to na szczęście, dla mnie Europejczyka to tylko mgliste wyobrażenia odległych patologii. Czuję spokój i dumę, bo żyje w wolnej Europie.
Mam strefę Schengen i wiem, że ta stworzona dla scementowania jedności i podkreślenia wspólnych europejskich wartości idea, wytrzyma każdy czas,
największą nawet próbę ludzkiej solidarności.
Mknąc przez niewidzialne granice Unii czytam kompletnie absurdalną powieść o chinach czy północnej korei hmm a może akcja działa się w odległej o lata świetlne galaktyce czarnej dupy.
sam już nie wiem. czytam, czy tam? ...także w chinach czy w odległej galaktyce żyła sobie wielowymiarowa, idyliczna społeczność 5d.
Każdy członek społeczności w miejscu głowy miał dupe.likator; dzięki czemu wszystko co robił, czuł i myślał mogło być duplikowane i przesyłane do czuwającej nad jego dobrem i bezpieczeństwem,
wszechwiedzącej dupylikatorni. Dupylikatornia posiadając duplikaty wszystkich członków społeczności była w stanie ochronić każdego przed niebezpieczeństwem i zgubnymi skutkami
nie tylko wzajemnych interakcji, ale też, dzięki wszechprzezorności mogła korygować myśli, uczucia i czyny obywateli jeszcze na etapie ich powstawania,
chroniąc ich tym samym przed niebezpieczeństwem sprowadzenia na siebie niebezpieczeństwa.
Czy tam i bah! wjeżdżam niepostrzeżenie tam! do najbezpieczniejszego ze znanych mi krajów - wjeżdzam do Polski. Ach ten luuzzz ;) a przecież nie zawsze było tu tak kolorowo.
Kiedyś powietrze aż gęste było od samowolnych spacerowiczów. Rytuały grzybiarcze, a nawet relaksacyjne całych rodzin paraliżowały przed wejściem do lasu. Samo słowo las było niegdyś
synonimem zgnilizny i rozpasania. Wszechobecny strach. Roznosząca brud plaga, te k....y rowerzyści! Lud miast terroryzowała mafia emerytów w tramwajach a po parkach,
jak radioaktywna chmura roznosiła się nieprzyjemna woń skisłego mleka, parującego z odkrytych piersi matek, karmiących dzieci. Na ławkach zakochani. Z tymi swoimi cynicznymi uśmiechami....
Kres tej patologii położyła na szczęście, pionierska, genialna w swojej prostocie, reforma systemu penitencjalnego. Rząd MM. Bogu niech będą dzięki! znalazł salomonowe rozwiązanie,
jedną decyzją cudownie przemieniając nadwiślańską gomorrę w kraj niebiańskiego spokoju.. Pomogły nie tylko kilkudziesięcznotysięczne mandaty dla rowerzystów, lasołazów, kobiet i innych łachudr,
wycierających bezczelnie parkowe ławki. Pomoc przyszła stąd, skąd nikt jej się nie spodziewał - paradokalnie, spokój i bezpieczeństwo kraju zapewniono... dzięki samym przestępcom.
Rząd pochylając się nad trudnym problemem więźniów nie mogących odnaleźć się w rzeczywistości po odsiadce, zamiast męczyć się (nie wiedzieć po co) resocjalizacją,
postanowił przystosować do potrzeb więźniów całe państwo. Za to, jak zbawienne przyniosło to skutki można tylko w dziękczynnym ukłonie przyklasnąć.
Dzięki osadzeniu wszystkich, więźniowie po wyjściu z więzienia trafiają wprost do więzienia, gdzie czeka już na nich całe społeczeństwo .
Genialne! Pełna asymilacja.
Zmiana zarówno wśród więzniów jak i reszty społeczeństwa dokonuje się łagodnie, niektórzy nawet jej nie odczuwają. Osądzeni, po wyjściu osadzeni,
jak i osadzeni bez osądzania wykształcają naturalne przeciwciała, tłumiące oporność, dzięki czemu łatwo adaptują się do realiów nowej rzeczywistości i rzadziej wychodzą... na przestępczą ścieżkę.
Niektórym osadzonym zdarza się z przyzwyczajenia zaspacerować .. ci trafiają do więzienia. Cóż, nawet tu w niebiańskiej polsce świat nie jest idealny.... pomyślałem...
i kiedy tak rozmyślałem....., przepraszam wszystkich, wiem, że to nigdy nie powinno się zdarzyć..., trudno mi się wytłumaczyć, roztargnienie, rozprężenie ..
nie wiem jak to się stało, ale.. tak mi się jakoś bezwiednie zaspacerowało....
Oczywiście, że miałem przy sobie telefon z 5d. Nie usiadłem na ławce! Nie jestem przecież potworem! Niezwłocznie, wykrywając moje poruszenie,
mógł zjawić się funkcjonariusz państwa i ukarać mnie dwudziestopięciotysięcznym mandatem. Pełen wdzięczności mandat przyjąłem. Surowa kara nauczy mnie szacunku dla prawa.
Dodatkowo bank polski nie będzie się musiał na mój mandat nadodrukowywać, gdyż dzięki dobrodziejstwu rządowej tarczy udało mi się karę pieniężną zamienić na dożywotnie zesłanie
- z którego wszystkich gorąco pozdrawiam.
życie jest piękne. tyle we mnie wdzięczności gdy pomyślę, że mógłbym się kiedyś nagle zbudzić w totalitarnej rzeczywistości, ubezwłasnowolniony jak ci biedni ludzie na Białorusi.....


